🌪️ Zdradziłem Żonę I Nie Żałuję

Nie-żałuję (5) - Read online for free. 0% 0% found this document not useful, Mark this document as not useful Tłumaczenia w kontekście hasła "Ja was nie zdradziłem" z polskiego na angielski od Reverso Context: Ja was nie zdradziłem. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate tekst: Agnieszka Osiecka, muzyka: Seweryn Krajewskiwyk. Lora Szafran, obrazy: Paul HedlejLora Szafran (ur. 24 lipca 1960 w Krośnie) – polska wokalistka jazzo Tłumaczenia w kontekście hasła "Nie żałuję niczego" z polskiego na angielski od Reverso Context: niczego nie żałuję Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate - Dokonałem w życiu kilku skandalicznych rzeczy. Żałuję, że zdradziłem swoją żonę. Już nigdy więcej tego nie zrobię - wyznał w ostatniej rozmowie z "British GQ". - Zweryfikowałem swoje życie i mam szczęście, że Sharon mnie nie zostawiła. Nie jestem z tego dumny. Byłem wkurzony na siebie. Złamałem jej serce - dodał. Nie pozwala wyjść z kolegami na pizzę (po prostu na kolację do restauracji bez jakiegokolwiek picia alkoholu, dyskotek, etc.) Po jednej z takich scen doszedłem do wniosku, że jeżeli podejrzewa mnie stale o zdradę, to niech wreszcie będzie to uzasadnione. Nadarzyła się okazja i w końcu ją zdradziłem. Mogła mi nie wmawiać, że zamiast zgrywać młodzika, muszę dbać o zdrowie. Ciekawe, kto teraz poczuje się staro”. „Zdradziłem żonę z młodziutką ślicznotką, która sama na mnie poleciała. Zdradziłem żonę, zaczęło się we wrześniu, telefony, sms, potem jeden sex, potem wyjazd na trzy dni (w bardzo nie fortunnym momencie bo 4 dni po rocznicy) znów seks. Ok 10 października na bilingu prywatnej komórki zona odkryła sms z jednego dnia, wmawiałem jej że to tylko rozmowa i ustalenia służbowe. Nie Żałuję Lyrics: Nie żałuje nic i nigdy żałował nie będę / Wszystko co przeżyłem sprawiło że tutaj jestem / Życie mamy jedno i moje nie było błędem / Nie boję się błędów 5U9U. Zdradziłem żonę - czy mam się przyznać? Rozpoczęte przez ~Krzysiek, 11 gru 2011 ~kobieta Napisane 26 lipca 2015 - 23:31 ~POL napisał:napisał:Boże, tylko facet może napisać "tylko przespałeś się z inną". Jakby to była kawa albo spacer z koleżanką. Drodzy panowie, to nie jest TYLKO, to jest ZDRADA! Czy naprawdę faceci tak lekko traktują te sprawy? Tak moja droga. To żadna ZDRADA. Zdrada to jest jak facet cie zostawi z dziecmi i odejdzie z inna bez zabezpieczenia Tobie srodków do zycia. To jest zdrada. Wy Kobiety zawsze mylicie te pojecia..... Dla was to sie wiaze z uczuciami, a dla nas NIE.. to czysta fizjologie , moze byc... bo nie mowie ze zawsze bywa ;o) To tak samo jak bys mi kazala cale zycie jesc makaron z serem, ktory nota bene bardzo lubie ale tylko TEN Tobie wychodzi bardzo dobrze w kuchni. Nie mam prawa isc sobie raz po raz do orientalnej restauracji? zeby sprobowac nowych smaków? To WY przywiazujecie do TEGO zbyt duzą wagę... i tu tkwi problem.... Dla was to uczucia Dla nas czesto Fizjologia..... Ha, dziewczyny dobra nasza. Można ich puszczać po rogach dopóki się nie rozwodzimy i nie zabieramy dzieci. W sumie Nie mam prawa isc sobie raz po raz do orientalnej restauracji? zeby sprobowac nowych smaków? Nie przywiązujmy do tego zbyt dużej wagi :-) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Zosia ~Zosia Napisane 27 lipca 2015 - 12:31 Skoro jestes takim koneserem urozmaiconej kuchni to po co przyrzekasz kluskom z serem, ze bedziesz je jadl do smierci? Czy nie prosciej poddac sie wazektomii by nie krzywdzic ew. potomstwa i skakac sobie z kwiatka na kwiatek? Jest tyle kobiet, ktorym tylko sex jest potrzebny a nie rodzina i stabilizacja. Jest w czym wybierac. Po co krzywdzic i oszukiwac osoby, ktore na to na to nie zasluguja? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~adam ~adam Napisane 28 sierpnia 2015 - 15:45 lubie sex Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~? ~? Napisane 07 października 2015 - 04:55 Jak się kogoś kocha to się za nic nie przyznaje do zdrady, chyba że ktoś chce komuś okazać brak szacunku specjalnie żeby partnerka odeszła, jak to niektórzy robią bo im słoma z butów wystaje zamiast z honorem kogoś zostawić. Poczucie winy to się wylewa komuś się zwierzając,byle nie babie bo zaraz doniesie i nie rodzinie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Max_W. ~Max_W. Napisane 01 lutego 2016 - 22:58 Witam Wszystkich (Zdradzające, Zdradzających, Zdradzone i Zdradzonych), nie chcę na tym forum filozofować, ponieważ nie o to tu chodzi. Z góry zaznaczam, że nie będę wdawał się w moralizatorskie polemiki, a zwłaszcza z forumowiczami "kulturalnymi inaczej". Mnie przytrafiła się podobna sytuacja. Po 17 latach związku zaprzyjaźniłem się i poszedłem do łóżka z koleżanką (zwaną dalej kochanką). Bardzo ale to bardzo ją lubię. Zaznaczam, że absolutnie nie jest to miłość. Może zwykła fascynacja - jak zwał, tak zwał. Po kilku tygodniach kochanka ta ograniczyła kontakt ze mną i musieliśmy o sobie zapomnieć. Dlaczego tak się skończyło? Skończyło się, ponieważ ona nie chce być czyjąś kochanką. Nie chce być tą drugą. Wie czym to się kończy i jakie są skutki dłuższej znajomości. Tu ją doskonale rozumiem i zgadzam się z takim jasnym postawieniem sprawy. Ja mam dwoje dzieci, co pociąga za sobą odpowiedzialność za nie oraz jestem związany z moją towarzyszką życia. "Kochanka" ma córkę i jest wolna od 9 lat, czyli szuka kogoś na stałe. Dlaczego do tego doszło? Moja towarzyszka życia jest chorobliwą zazdrośnicą. Regularnie urządza mi sceny zazdrości, stale podejrzewa o skoki w bok (zaznaczam, że przez 17 lat, czyli do grudnia 2015 całkowicie bezzasadne). Nie pozwala wyjść z kolegami na pizzę (po prostu na kolację do restauracji bez jakiegokolwiek picia alkoholu, dyskotek, etc.) Po jednej z takich scen doszedłem do wniosku, że jeżeli podejrzewa mnie stale o zdradę, to niech wreszcie będzie to uzasadnione. Nadarzyła się okazja i w końcu ją zdradziłem. Muszę jednak nadmienić, że seks "zdradzecki" był... dla mnie katastrofalny. Właściwie zmuszałemsię do niego, pomimo że "kochankę" naprawdę nadal bardzo lubię i podnieca mnie ona niesamowicie. Ma w sobie coś bardzo namiętnego i seksownego ale prawdopodobnie za mało się jeszcze do niej przyzwyczaiłem. Mam wrażenie, że czasami włącza się u mnie jakiś pierwiastek kobiecej psychiki i nie mogę iść tak po prostu z kimś do łóżka. Cóż, muszę jeszcze dodać, że seks z moją towarzyszką życia zawsze był i jest nadal super. Może trochę za mało, może trochę za krótko, jednak pod względem temperamentu jesteśmy w miarę dopasowani. Czy żałuję tej zdrady? Nie. Zdecydowanie nie. Chciałbym nadal uprawiać sex z moją "kochanką". Może byśmy się po jakimś czasie dograli. Jednak z jej strony jest to nie do zaakceptowania. Szkoda, naprawdę szkoda. Czy należy o zdradzie powiedzieć partnerce / partnerowi? Nie i jeszcze raz nie! To nie przyniesie nic dobrego. Nic nie zmieni i nic nie poprawi. Może skutkować tylko i wyłącznie rozpadem dotychczasowego związku. Koniec, kropka i amen. Cdn. Pozdrawiam wszystkich Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kaśka ~kaśka Napisane 14 maja 2016 - 08:18 Ludzie chyba wam się coś popieprzyło w nie oszukuj sam siebie nie kochasz żony bo inaczej nigdy nie doszłoby do takiej ma gadania bo się nawaliłem i puściły mi się czegoś na boku to zrobiło się to pod wpływem żeby mieć zgrabną wymówkę i tyle. Nic ale to absolutnie nic nie tłumazcy zdrady w małżeństwie czy tak modnym ostatnio jakieś zobowiązanie i jeśli jesteśmy ludźmi a nie bydłem to ich nie zdradzam a jak zdradzam to na to procent nie kocham i nie poinienem rozpieprzać komuś życia swoją żałosną osobą Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~besslein ~besslein Napisane 15 maja 2016 - 19:19 ~kaśka napisał:Ludzie chyba wam się coś popieprzyło w nie oszukuj sam siebie nie kochasz żony bo inaczej nigdy nie doszłoby do takiej ma gadania bo się nawaliłem i puściły mi się czegoś na boku to zrobiło się to pod wpływem żeby mieć zgrabną wymówkę i tyle. Nic ale to absolutnie nic nie tłumazcy zdrady w małżeństwie czy tak modnym ostatnio jakieś zobowiązanie i jeśli jesteśmy ludźmi a nie bydłem to ich nie zdradzam a jak zdradzam to na to procent nie kocham i nie poinienem rozpieprzać komuś życia swoją żałosną osobą Krótko i na temat... Życie nie jest kolorowe kiedy idzie się za głosem penisa. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~też facet ~też facet Napisane 30 sierpnia 2016 - 00:47 Ja zdradziłem roku po ślubie kobietę, z którą byłem w sumie 12 lat. Przyznałem się jej do zdrady i to był błąd (sama zdrada oczywiście też była błędem). Owszem, nie układało się nam, żona była agresywna, stosowała przemoc psychiczną, a z łóżka wiało chłodem. Zdradziłem, bo nie czułem się kochany i wydawało mi się, że nie kocham. Przyznanie się do zdrady było błędem. Mieliśmy problemy, związek był dość toksyczny, ale żona w końcu zaczęła mówić ludzkim językiem i przekonałem ją do terapii. Zapytała jednak o zdradę, a ja nie skłamałem. Teraz mieszkamy oddzielnie, chociaż jeszcze się nie rozwiedliśmy. Postanowiliśmy dać sobie czas. Ona poszła do psychologa, zmienia się. Proces naprawy tego kiepskiego związku byłby dużo łatwiejszy bez tej zdrady, to oczywiste. Zastanawiam się tylko, dlaczego wciąż nie zakończyliśmy tego związku? Coś nas do siebie ciągnie i każe myśleć, że być może wszystko się poukłada, że zmienimy się, zmienimy swoje zachowania, będziemy się starać. To sentyment? Toksyczność? Przyzwyczajenie? Czy może jednak miłość? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Besslein ~Besslein Napisane 31 sierpnia 2016 - 00:34 ~też napisał:Ja zdradziłem roku po ślubie kobietę, z którą byłem w sumie 12 lat. Przyznałem się jej do zdrady i to był błąd (sama zdrada oczywiście też była błędem). Owszem, nie układało się nam, żona była agresywna, stosowała przemoc psychiczną, a z łóżka wiało chłodem. Zdradziłem, bo nie czułem się kochany i wydawało mi się, że nie kocham. Przyznanie się do zdrady było błędem. Mieliśmy problemy, związek był dość toksyczny, ale żona w końcu zaczęła mówić ludzkim językiem i przekonałem ją do terapii. Zapytała jednak o zdradę, a ja nie skłamałem. Teraz mieszkamy oddzielnie, chociaż jeszcze się nie rozwiedliśmy. Postanowiliśmy dać sobie czas. Ona poszła do psychologa, zmienia się. Proces naprawy tego kiepskiego związku byłby dużo łatwiejszy bez tej zdrady, to oczywiste. Zastanawiam się tylko, dlaczego wciąż nie zakończyliśmy tego związku? Coś nas do siebie ciągnie i każe myśleć, że być może wszystko się poukłada, że zmienimy się, zmienimy swoje zachowania, będziemy się starać. To sentyment? Toksyczność? Przyzwyczajenie? Czy może jednak miłość? Nie zdradziłeś - Byłeś zmuszony do zdrady! Zaskakuje mnie poczucie winy płynące z Twoich słów oraz wiara w magiczne możliwości psychologów żerujących na ludzkich niedoskonałościach. Taka paranaukowa papka... Pożal się Boże lekarze dusz... Terapia nie zmieni domowego terrorysty (terrorystki) Myślę, że to Twój czyn, który nazywasz zdradą, jest najlepszym medykamentem na fizyczną przemoc Twojej żony. Zagrałeś jej kartami i nadeszła refleksja... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kaśka ~kaśka Napisane 31 sierpnia 2016 - 13:38 Jaka tam refleksja. Dałeś dupy już na samym starcie. Jak już wcześniej napisałam nic nie tłumaczy zdrady: ani agresja drugiej strony, ani nawet brak miłości, bo przecież ślubowałeś wierność i uczciwość małżeńską aż po grób. Jak dla mnie jasne i proste. Pierwsze 30 lat związku to prawdziwy sprawdzian i uczenie się siebie, nikt nie mówi, że będzie pięknie i tęczowo. A ty na samym początku ścieżki dałeś ciała. Nie ma co jęczeć i składać winę na kogoś trzeba poszukać w sobie błędów. To nie ona cię zdradziła więc zbierz dupę do kupy Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Besslein ~Besslein Napisane 31 sierpnia 2016 - 14:47 ~kaśka napisał:Jaka tam refleksja. Dałeś dupy już na samym starcie. Jak już wcześniej napisałam nic nie tłumaczy zdrady: ani agresja drugiej strony, ani nawet brak miłości, bo przecież ślubowałeś wierność i uczciwość małżeńską aż po grób. Jak dla mnie jasne i proste. Pierwsze 30 lat związku to prawdziwy sprawdzian i uczenie się siebie, nikt nie mówi, że będzie pięknie i tęczowo. A ty na samym początku ścieżki dałeś ciała. Nie ma co jęczeć i składać winę na kogoś trzeba poszukać w sobie błędów. To nie ona cię zdradziła więc zbierz dupę do kupy Piękne i głębokie ideały, biblijne niemalże wskazówki życia. Brak tu jednak instrukcji zachowań w sytuacji, kiedy małżonka zamienia się w skałę w kształcie potwora. Fizycznie i psychicznie znęcające się monstrum, które czuje się wolne od zobowiązań, gdyż interpretuje błędnie instytucję ślubu jako wartość stałą. Oj dziecinne to wyobrażenie świata. Każdy rozsądny facet z odrobiną pierwiastka rewolucyjnego zada sobie pytanie: Czy ja jestem oszukiwany? Czy tak ma wyglądać mój żywot u boku tego bazyliszka? Facet dusi krzywdę w sobie i ciężar konsekwencji przyszłych czynów, zakodowanych w umyśle jako zdrada. Taka definicja stworzona dla pogłębienia poczucia winy. Zdrada zdradzie nierówna. To bazyliszek jest motorem napędowym działań mężczyzny, ale bazyliszek i jego wąskie światło intelektualne nie są w stanie zauważyć faktów. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Ona ~Ona Napisane 31 sierpnia 2016 - 15:30 A ten biedny, udupiony facet nie potrafi się rozstać ze swoim oprawcą, tylko zdradza i żałośnie skomli o wybaczenie, 100 procent mężczyzny w meżczyźnie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~też facet ~też facet Napisane 31 sierpnia 2016 - 16:33 ~kaśka napisał:Jaka tam refleksja. Dałeś dupy już na samym starcie. Jak już wcześniej napisałam nic nie tłumaczy zdrady: ani agresja drugiej strony, ani nawet brak miłości, bo przecież ślubowałeś wierność i uczciwość małżeńską aż po grób. Jak dla mnie jasne i proste. Pierwsze 30 lat związku to prawdziwy sprawdzian i uczenie się siebie, nikt nie mówi, że będzie pięknie i tęczowo. A ty na samym początku ścieżki dałeś ciała. Nie ma co jęczeć i składać winę na kogoś trzeba poszukać w sobie błędów. To nie ona cię zdradziła więc zbierz dupę do kupy Tak, ślubowałem. Ona też. Rok po ślubie pytałem, czy kocha. Mówiła "nie wiem, chyba nie". Wybuchała, robiła awantury o byle co, poniżała mnie w towarzystwie, nie chciała dzieci. Nie potrafiłem przywołać jej do porządku, ani od niej odejść. Natomiast pojawiła się przypadkiem inna kobieta, która wypełniała tę pustkę, bo była miła, delikatna, czuła. Romans trwał krótko, sam zrezygnowałem ze spotkań, ale zrobiłem ten błąd i się przyznałem. @Ona - Tak, nie potrafiłem się rozstać ze swoim oprawcą. Lecz nie proszę o wybaczenie, bo nie znajduje w sobie wyrzutów sumienia. Teraz byłbym gotów podjąć tę męską decyzję i zakończyć związek, lecz widzę, że mój bazyliszek jest słaby, zdruzgotany i potrzebuje pomocy. Nie jestem pewien, czy pomogę jej odchodząc i pozwalając na normalne życie po żałobie, czy raczej zostając i budując na zgliszczach nowy dom. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Besslein ~Besslein Napisane 31 sierpnia 2016 - 17:01 ~też napisał:~kaśka napisał:Jaka tam refleksja. Dałeś dupy już na samym starcie. Jak już wcześniej napisałam nic nie tłumaczy zdrady: ani agresja drugiej strony, ani nawet brak miłości, bo przecież ślubowałeś wierność i uczciwość małżeńską aż po grób. Jak dla mnie jasne i proste. Pierwsze 30 lat związku to prawdziwy sprawdzian i uczenie się siebie, nikt nie mówi, że będzie pięknie i tęczowo. A ty na samym początku ścieżki dałeś ciała. Nie ma co jęczeć i składać winę na kogoś trzeba poszukać w sobie błędów. To nie ona cię zdradziła więc zbierz dupę do kupy Tak, ślubowałem. Ona też. Rok po ślubie pytałem, czy kocha. Mówiła "nie wiem, chyba nie". Wybuchała, robiła awantury o byle co, poniżała mnie w towarzystwie, nie chciała dzieci. Nie potrafiłem przywołać jej do porządku, ani od niej odejść. Natomiast pojawiła się przypadkiem inna kobieta, która wypełniała tę pustkę, bo była miła, delikatna, czuła. Romans trwał krótko, sam zrezygnowałem ze spotkań, ale zrobiłem ten błąd i się przyznałem. @Ona - Tak, nie potrafiłem się rozstać ze swoim oprawcą. Lecz nie proszę o wybaczenie, bo nie znajduje w sobie wyrzutów sumienia. Teraz byłbym gotów podjąć tę męską decyzję i zakończyć związek, lecz widzę, że mój bazyliszek jest słaby, zdruzgotany i potrzebuje pomocy. Nie jestem pewien, czy pomogę jej odchodząc i pozwalając na normalne życie po żałobie, czy raczej zostając i budując na zgliszczach nowy dom. Każda kobieta objawiająca agresję w kierunku mężczyzny domaga się bycia zdradzoną. Agresja u kobiety wzbudza aseksualność i obrzydzenie. Wchłaniają medialne wzorce tzw wyzwolonych i przelewają swoją nienawiść na najbliższych. Takie prymitywe twory rodem z UK, gdzie rola mężczyzny wdeptana została w grunt. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest banalnie prosta. Czym większa ingerencja państwa w małżeństwo, tym mniej kobieta stara się o względy mężczyzny. Przecież państwo pomoże. Zagwarantuje socjal. Trzymajcie się z daleka od współczesnych czarownic i nie pozwólcie sobie narzucić poczucia winy. Na wyzwolone królewny pozostaje nam być wyzwolonymi królewiczami. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Ona ~Ona Napisane 31 sierpnia 2016 - 17:06 Syndrom sztokholmski ... Znasz pojęcie współuzależnienia? Manipulacji poczuciem winy? Uratuj siebie, to pomożesz też innym. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Besslein ~Besslein Napisane 31 sierpnia 2016 - 17:31 ~Ona napisał:Syndrom sztokholmski ... Znasz pojęcie współuzależnienia? Manipulacji poczuciem winy? Uratuj siebie, to pomożesz też innym. Odezwała się forumowa krzykaczka. Syndromami szafuje... Twoja marność odzwierciedla się na obecności na tym forum więc bądź uprzejma i nie pryskaj mnie wydzielinami. Pozwól, że zdefiniuję Twój syndrom - co nie jest skompilowane - to krystalicznie czysta zgorzkniałość z pazurami (prawdopodobnie pokrytymi czerwonym lakierem). Istnieje lekarstwo na objawy, które prezentujesz. Nazywa się to NEMBUTAL. Jest wyłącznie na recepty i trudny do uzyskania, ale podobno dostępny on line. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Ona ~Ona Napisane 31 sierpnia 2016 - 17:49 Widzę, że kolejny prawdziwy zgorzkniały mężczyzna :) Poczytajcie panowie o toksycznych związkach i relacjach, odnajdźcie siebie choćby z pomocą psychologa, a potem żyjcie szczęśliwie. Najważniejsze to zrozumieć z czym ma się doczynienia. Pozdrawiam Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~też facet ~też facet Napisane 31 sierpnia 2016 - 18:05 ~Ona napisał:Syndrom sztokholmski ... Znasz pojęcie współuzależnienia? Manipulacji poczuciem winy? Uratuj siebie, to pomożesz też innym. @Besslein - to było o mnie. Ona@ - sugerujesz, że jestem zakładnikiem jej emocji? Faktycznie, bardzo wzbudzała we mnie poczucie winy i beznadziejności, przez co wycofywałem się z walki o moje potrzeby. Wg jej słów sytuacja jest prosta. Związek miał swoje problemy, ale był udany. Ja go zniszczyłem dopuszczając się zdrady, ponoszę więc 100 % odpowiedzialności, za co czeka mnie kara. Bazyliszek, pomimo że zraniony, wciąż szczerzy kły i syczy. Wracając do tematu - jeżeli zależy Wam na związku, to nie przyznawajcie się do winy. A jak nie zależy, to też nie, bo Was partner oskubie w sądzie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Besslein ~Besslein Napisane 31 sierpnia 2016 - 19:03 ~też napisał:~Ona napisał:Syndrom sztokholmski ... Znasz pojęcie współuzależnienia? Manipulacji poczuciem winy? Uratuj siebie, to pomożesz też innym. @Besslein - to było o mnie. Ona@ - sugerujesz, że jestem zakładnikiem jej emocji? Faktycznie, bardzo wzbudzała we mnie poczucie winy i beznadziejności, przez co wycofywałem się z walki o moje potrzeby. Wg jej słów sytuacja jest prosta. Związek miał swoje problemy, ale był udany. Ja go zniszczyłem dopuszczając się zdrady, ponoszę więc 100 % odpowiedzialności, za co czeka mnie kara. Bazyliszek, pomimo że zraniony, wciąż szczerzy kły i syczy. Wracając do tematu - jeżeli zależy Wam na związku, to nie przyznawajcie się do winy. A jak nie zależy, to też nie, bo Was partner oskubie w sądzie. Jeżeli zależy mi na związku, to pojęcie zdrady wyklucza się samo przez się. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kaśka ~kaśka Napisane 01 września 2016 - 14:51 I co byś nie pisał co byś nie mówił to ty dopuściłeś się zdrady i jeśli jesteś rasowym, prawdziwym facetem to przyjmij to na klatę bez skomlenia i usprawiedliwiania się. Powtarzam chciałeś zdradzić to zdradziłeś twoja żona jej zachowanie jakie by nie było to nie powód do łamania ślubów. Możesz nazywać mnie idealistką ale t niczego nie zmienia bo nie o mnie mówiliśmy tylko o ZDRADZIE a na to wytłumaczenia nie ma. Gdyby była w śpiączce podtrzymywana przez aparaturę to swoją zdradę tłumaczyłbyś tym, że jest "warzywem".Cholernie nie chcę prawić banałów ale tylko winny się tłumaczy Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry Strona Główna Pytania I Odpowiedzi Kilka Dni Temu Żona Dowiedziała Się Że Ją Zdradzam. Dla Mnie To Był Tylko Przelotny Romans I Wybłaga 6 odpowiedzi Kilka dni temu żona dowiedziała się że ją zdradzam. Dla mnie to był tylko przelotny romans i wybłagałem żeby mi wybaczyła i żebyśmy spróbowali wszystko naprawić-odbudować. Żona się zgodziła, jednak dalej sobie nie radzi z tym co zrobiłem. Z jednej strony mnie nienawidzi, z drugiej czuje potrzebuje bliskości i chce żebym ja przytulał. Po wszystkim mówi że chyba zwariowała że daje mi się wogóle dotykać.. Proszę mi powiedzieć czy kilka dni po ujawnieniu zdrady to nie za szybko żeby się umawiać do psychologa, a może wręcz im szybciej tym lepiej? Czy Dr. Burycz zajmuję się terapią dla par z naszym problemem ? Z góry dziękuję za odpowiedz. Witam serdecznie, nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy za szybko czy za późno. Każdy "trafia" na konsultację i ewentualnie później na terapię w czasie, który jest zgodny z decyzją o tym by skorzystać z pomocy specjalisty. Problem zdrady mimo pewnej powszechności, jest bardzo bolesnym przeżyciem i "wyjście" z niego jest możliwe natomiast skutki mogą być różne. Zachowanie partnerki nie jest niczym odmiennym, ale tylko szczera chęć pracy i przerobienia wszelkich zadr i żalu głęboko chowanego oraz sprostanie im pozwoli dokładnie oczyścić atmosferę i dać szanse na zbudowanie od nowa na starym fundamencie związku. Warto próbować jeśli obie strony maja taka do poszukania specjalisty terapii par. Powodzenia i wytrwałości. Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu. Pokaż specjalistów Jak to działa? Pytanie, moralność czy prawda...gdzie leży prawda. W tym pomóc może tylko psychoterapeuta lub ścieżka duchowa, jeśli Państwo podążacie. Pan, musi sobie odpowiedzieć pierwszy na to pytanie i wziąć odpowiedzialność za czyn i jaką pełni funkcję, co ma dać. Na drugie pytanie, nie potrafię odpowiedzieć. Z wyrazami szacunku, Monika Adamska Witam, w takiej sytuacji polecałabym najpierw umówić się na spotkanie z psychologiem indywidualnie- może być jeszcze trochę za wcześnie na wspólną terapię, targają Wami obojgiem emocje, każdemu z Was na swój sposób ciężko może być odnaleźć się odnaleźć się w nowej sytuacji, dlatego oboje potrzebujecie wsparcia (choć zupełnie innego rodzaju). Pozdrawiam i życzę powodzenia Witam Pana, jeśli uważa Pan, że potrzebuje pomocy psychologa, to każdy moment będzie dobry, aby z niej skorzystać. Żaden psycholog jednak nie rozwiąże za Pana problemów. W swoim opisie sytuacji problemowej skoncentrował się Pan głównie na opisie zachowania żony. Odnoszę wrażenie, że jej zachowanie nie jest dla Pana zrozumiałe. Dostrzega Pan zmiany jakie zaszły w zachowaniu żony, ale są one jednocześnie dla Pana dużym zaskoczeniem. Podejrzewam, że zdradzona żona utraciła chwilowo stabilność emocjonalną i będzie w najbliższym czasie próbowała odzyskać równowagę. W najbliższym czasie żona zadecyduje czy z Panem czy bez Pana udziału będzie sobie układała dalsze życie. Podejrzewam jednak, że decyzję o rozstaniu z żoną oceniałby Pan prawdopodobnie jako porażkę. Z tego też powodu chciałby Pan, uzyskać przebaczenie. Tylko czy żona jest w stanie wybaczyć zdradę i żyć tak, jak dawniej udając, że nic się nie stało? Powinien Pan liczyć się z tym, że odczuwana przez żonę odraza do Pana może być silniejsza niż dotychczasowa miłość. Nawet jeśli żona podejmie próbę wybaczenia Panu, to najistotniejsze będzie wyjaśnienie jej co było przyczyną Pana zachowania. Wówczas przyjdzie czas na wspólne zastanowienie się czy te przyczyny ustały i czy teraz jest Pan w stanie utrzymać wstrzemięźliwość seksualną poza związkiem i w przyszłości być wiernym żonie. Napisał Pan, że ... żona sobie nie radzi ... a czy Pan już sobie poradził? Jak dobrze zrozumiałam, to nie był Pan zadowolony ze swojego związku z żoną, żona przestała być dla Pana najważniejszą i najatrakcyjniejszą kobietą, więc szukał Pan ważniejszej i atrakcyjniejszej kobiety poza związkiem. A może ... zdrada to sposób na manipulowanie emocjami żony? Może wyprowadzenie żony z równowagi psychicznej było Pana celem pośrednim a cel rzeczywisty jest jeszcze przed Panem (np. pozbawienie żony praw do opieki nad dzieckiem, pozbawienie majątku, wywołanie u niej depresji, nerwicy, a może schizofrenii itp.)? Być może zawsze odczuwał Pan przyjemność ... prowokując konflikty, manipulując, nie mówiąc całej prawdy lub oszukując patrząc prosto w oczy bez poczucia winy - jak psychopata. Może Pan w tym schemacie się nie mieści, ... ale czy na pewno? Tylko Pan zna odpowiedź. W relacjach małżeńskich podstawą jest odpowiedzialność, szacunek do drugiej osoby, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, życzliwość i empatia. Z Pana opisu wynika, że w Pana związku małżeńskim tego wszystkiego brak, więc czy to jest jeszcze miłość? A może to przyzwyczajenie i wygodnictwo? A może troska o samopoczucie żony to tylko pozory? ... bo jak to możliwe, że krzywdząc bliską osobę może się Pan jednocześnie dziwić, że ona z tego powodu cierpi? Być może odczuwa Pan ekscytację podejmując działania ryzykowne, bo takim była zdrada. Mam wrażenie, że było Panu wygodnie prowadzić podwójne życie. Dawało to Panu satysfakcję. Może poprawiało Panu samoocenę albo dawało jakieś inne korzyści? Według mnie było to zachowanie skrajnie egoistyczne. Zdradzając żonę nie przejmował się Pan danymi jej obietnicami, jej uczuciami, planami na przyszłość, jej poczuciem własnej wartości. Nasuwa mi się pytanie: Czym tak naprawdę jest dla Pana miłość? Czy taką samą lub podobną definicję miłości sformułowałaby Pana żona? Czy to, co Pana aktualnie łączy z żoną to jeszcze miłość? Odnoszę wrażenie, że poszukując przez internet życzliwego psychologa, stara się Pan odbudować swój obraz siebie w oczach żony. Szuka Pan kogoś, kto wzmocni Panu samoocenę i poprawi skuteczność w uzdrowieniu relacji z żoną. Sam sobie próbuje Pan udowodnić, że zdrada to nic istotnego, ale czy naprawdę? ... kochanka nic dla Pana nie znaczy? ... a może próbuje Pan oszukać siebie (i żonę), próbując stłumić prawdziwe uczucia? Podejrzewam, że prowadzenie podwójnego życia było Pana chwilowym sukcesem, dawało satysfakcję, potwierdzało Pana męskość a ujawnienie zdrady jest dla Pana porażką, z którą i Panu trudno się pogodzić. Podejrzewam, że próba naprawienia dokonanej krzywdy jest efektem desperacji, ponieważ poza żoną nie ma Pan nikogo wartościowego w swoim otoczeniu albo ... nie miałby Pan gdzie mieszkać, czym dojeżdżać do pracy (z powodu wspólnego majątku). Podejrzewam, że zdradzając żonę, podważył Pan fundamenty swojego związku małżeńskiego. Jeżeli szczerze i bez zwątpienia przyznaje Pan, że popełnił Pan błąd i zamierza nad sobą pracować, to rzeczywiście mógłby Pan rozpocząć od konsultacji z psychologiem lub spróbować samodzielnie przemyśleć pewne istotne kwestie w Pana życiu. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie: - Co skłoniło Pana do zdrady? Czego brakowało Panu w związku małżeńskim a uzyskiwał Pan w relacji z kochanką? - Co skłoniło Pana do porzucenia kochanki? - Co trzeba zmienić, aby żona, Pan i dzieci (jeśli posiadają Państwo) byli w przyszłości szczęśliwi? - Czy kobieta, która była jeszcze niedawno Pana kochanką nie czuje się skrzywdzona, nie ma do Pana żalu? Czy liczy się Pan z jej uczuciami? - Jakie relacje teraz i w przyszłości będą Pana łączyły z kochanką? - W jaki sposób w ciągu tych kilku dni od ujawnienia zdrady udało się Panu udowodnić żonie, że jest Pan odpowiedzialny, godny zaufania, szanuje ją? - Czy był Pan w stanie w tak krótkim czasie odbudować w żonie poczucie bezpieczeństwa, przekonanie o Pana życzliwości wobec niej? - Czy próbował Pan zrozumieć co żona przeżywa i dlaczego? Co skrzywdziło ją najbardziej a co nie ma dla niej znaczenia (jest jej obojętne) w tej sytuacji? Jeśli uzna Pan, że rozmowa poprzez email ze mną może Panu i Pana żonie pomóc, może Pan do mnie odesłać odpowiedzi na pytania zawarte w powyższym tekście. Wówczas będziemy kontynuować bezpłatne e-mailowe porady. Powodzenia w odzyskaniu prawdziwej miłości (niezależnie od tego, czy będzie nią żona czy kochanka). Joanna Nowakowska psycholog Państwa związek jest w bardzo poważnym kryzysie. Zdrada ogromnie narusza relację - zagraża stabilności i trwałości związku. Jednak to, że ona się wydarza oznacza, że już wcześniej relacje trudne, być może brak było bliskości, otwartości, wzajemnego zrozumienia. I zdecydowanie w tej sytuacji psychoterapeuta może pomóc najpierw w rozeznaniu w którym kierunku chcecie Państwo iść. Czy chcecie naprawiać Wasz związek? Czy jesteście gotowi na pracę nad jego zmianą, bo zdrada sygnalizuje, że konieczne jest przyjrzenie się waszym relacjom i otwarcie się na ich przebudowę. Nie znam dr Burycza, jestem terapeutą również par i rodzin, ale pracuję w Krakowie. Życzę wytrwałości i otwartości. Agnieszka Schab Myślę, że im szybciej zgłosicie się Państwo do terapeuty/psychologa, który zajmuje się terapią par tym lepiej. Życzę Państwu powodzenia! Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo. Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle. Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza. Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą. Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza. Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków. Ta wartość jest zbyt krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków. Specjalizacja Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie Twój e-mail Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych dotyczących stanu zdrowia w celu zadania pytania Profesjonaliście. Dowiedz się więcej. Dlaczego potrzebujemy Twojej zgody? Twoja zgoda jest nam potrzebna, aby zgodnie z prawem przekazać wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o zadanym przez Ciebie pytaniu. Informujemy Cię, że zgoda może zostać w każdej wycofana, jednak nie wpływa to na ważność przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych podjętych w momencie, kiedy zgoda była informacje o moim pytaniu trafią do Profesjonalisty? Tak. Udostępnimy wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o Tobie i zadanym przez Ciebie pytaniu. Dzięki temu Profesjonalista może się do niego mam prawa w związku z wyrażeniem zgody? Możesz w każdej chwili cofnąć zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Masz również prawo zaktualizować swoje dane, wnosić o bycie zapomnianym oraz masz prawo do ograniczenia przetwarzania i przenoszenia danych. Masz również prawo wnieść skargę do organu nadzorczego, jeżeli uważasz, że sposób postępowania z Twoimi danymi osobowymi narusza przepisy jest administratorem moich danych osobowych? Administratorem danych osobowych jest ZnanyLekarz sp. z z siedzibą w Warszawie przy ul. Kolejowej 5/7. Po przekazaniu przez nas Twoich danych osobowych wybranemu Profesjonaliście, również on staje się administratorem Twoich danych osobowych. Aby dowiedzieć się więcej o danych osobowych kliknij tutaj Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej. Najlepsza odpowiedź Oh jej ;( xDDSzalejesz xdd Odpowiedzi gunska odpowiedział(a) o 01:22 wez nie rob z tego sensacji jak w modzie na sukces menelico po prostu BYWA I tyle w zyciu trzeba wszystkiego sprobowac i zamknij dziobek i idz spac kochany jutro znowu bzyk z tatusiem wiec badz gotowy Ej, ale on se jaja robi xDNiektórzy za bardzo do siebie to wzięli xdd Lear odpowiedział(a) o 02:21 blocked odpowiedział(a) o 01:18 stary nie wiem co paliles, ale dla mnie podwojnie :D lepsze to od telenoweli xD... jak było :D ? nie mow wcale ;P yyyykhhm... ja bym na twoim miejscu nie mówiła.. :| Niee mów !To zbyt okrutne ... Lepsze normalnie niż kiepscy! damariis odpowiedział(a) o 01:31 blocked odpowiedział(a) o 01:36 Albo se robisz z nas byles niezle 'zjarany'.XD blocked odpowiedział(a) o 01:39 wszystko zostaje w rodzinie więc ok ;) hoolsxD odpowiedział(a) o 01:58 powiec jej to prosto w oczy moze ci wybaczy blocked odpowiedział(a) o 13:43 blocked odpowiedział(a) o 17:06 eee. jak cie nie kocha to jej mów. a jak ty ja kochasz to jej nie mow. ale najlepiej zebys powiedzial, bo wszystko sie chyba wyda O_O Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub

zdradziłem żonę i nie żałuję